Bardzo burzliwie kończy się piłkarska sobota w polskiej piłce…

Kilka godzin temu LZPN poinformował, że sezon w gr. IV został zakończony. Spadków nie będzie w przeciwieństwie do awansu. No właśnie. Mimo tego, że w oficjalnych tabelach m.in. na portalu Łączy Nas Piłka i samej witrynie Lubelskiego związku na pierwszym miejscu znajduje się ekipa z Krakowa…

Brak argumentów

Tak naprawdę wciąż do końca nie wiadomo dlaczego to właśnie Motor został mistrzem rozgrywek. Oczywiście przepisy w obecnej sytuacji nie są jasne. Jednak za Hutnikiem przemawia fakt, że wygrał jeden z dwóch meczów bezpośrednich u siebie. Lublinianie zaś posiadają dużo lepszy bilans bramkowy, ale ten powinien być mniej ważny niż mecze bezpośrednie. Oczywiście najsprawiedliwiej było by rozegrać dodatkowy mecz pomiędzy tymi drużynami. Rzecz jasna powyższe drużyny mają tyle samo punktów.

Dążono do starcia na boisku

Kilka dni temu co raz głośniej mówiło się, że z racji niejasnych sytuacji w gr. I i gr. IV dojdzie do dodatkowych meczów, tak aby awans wywalczyć w sprawiedliwych warunkach – wśród zawodników, a nie skłóconych prezesów. Do tego jak widać nie dojdzie, przynajmniej w gr. IV.

Samodzielna dezycja?

Wszystko wskazuje na to, że LZPN z prezesem Bartnikiem na czele sam podjął dezycję o przyznaniu promocji Motorowi, nie kontaktując z innymi związkami, które tworzą grupę czwartą. Potwierdził to na Twitterze przezes Małopolskiego ZPN.

Wygląda na to, że Pan Trębacz ma plan jak skutecznie walczyć z dezycją LZPN. Obawiamy się, że sprawa będzie toczyć się bardzo długo. Ciężko również pogratulować awansu Motorowi. Szkoda, bo w normalnych warunkach na pewno cieszylibyśmy się, że tak duży klub po sześciu latach wraca na szczebel centralny. Najlepiej byłoby jakby obie ekipy cieszyły się z awansu. To jednak niemożliwe. Przykre jest również to, że kibice Motoru ciesząc się z awansu, przy okazji ubliżają mediom i fanatykom Hutnika, nie podając twardych argumentów, dlaczego to oni awansowali.

Czekamy na dalsze informacje.