29-letni Charles Nwaogu w rozmowie z Weszło! przedstawił kilka historii piłkarskich, których doświadczył w Polsce.

Urodzony w Nigerii napastnik dawno temu był uznawany za spory talent. W sezonie 2010/2011 został królem strzelców I ligi w barwach Floty Świnoujście ze zdobyczą 20 bramek. Po znakomitym sezonie Nwaogu przeniósł się do niemieckiego Cottbus, które potem okazało się zbyt dużym wyzwaniem dla zawodnika. Po kilku miesiącach wrócił do Polski, a konkretniej do Arki Gdynia. Większość swojej kariery spędził na północy kraju.

„Najmniej miło będzie wspominał pobyt w Zniczu Pruszków, a raczej postać trenera – Jacka Grembockiego.

Potem przyszedł Grembocki. Nie miałem w życiu takiego trenera. Wyzywał mnie. Chłopaki kazali mi to zgłosić. Ale potem żaden nie przyszedł jako świadek. A Grembocki mówił:

– Po co przyjechałeś do Polski? U mnie tylko Polacy będą grać.

Albo nawet, siedzimy w szatni, a on:

– Co tu tak śmierdzi. Pewnie ty!

W życiu go nie zapomnę. Facet, który zamiast poprowadzić, pokazać coś młodemu człowiekowi, to dołował.”

Obecnie sympatyczny Charles spełnia się w dziedzinie muzyki, a amatorsko gra w IV-ligowej Sparcie Węgorzyno.

źródło: https://weszlo.com/2020/04/13/myslalem-ze-lece-do-holandii-laduje-i-slysze-dziwny-jezyk/